za dużo tego …

W okresie świąt wielkanocnych AD 2010 przypomniał mi się kongres salsowy w Pradze sprzed paru lat, w trakcie którego dowiedzieliśmy się w dniu pokazu, że zmarł Papież. Klimat tamtego wydarzenia był dość szczególny. U naszych południowych sąsiadów w niewielkim stopniu można było odczuć to co się stało, a powrót do Polski był jeszcze dziwniejszy bo ludzie byli na zupełnie innym poziomie zadumy i żałoby niż Ci w Pradze i tym samym my sami – salseros.

Ostatnie wydarzenia z 10 kwietnia br. z poziomu czysto ludzkiego były podobne, jeśli nie gorsze, patrząc na rozmiary tej tragedii. A tym gorsze dla mnie, że polityką się dość czynnie interesowałem, zabitych nieźle znałem a wiadomości tym razem śledziłem od pierwszego, zupełnie nieprawdopodobnego newsa do chwili obecnej. I za każdym razem spotkania z ich wspomnieniami są trudne jeśli nie coraz trudniejsze. Tu wszystko jest bez precedensu. I zaangażowanie ludzi, polityków, państw, i charakter żałoby, i plany, ale i skrajne ludzkie emocje. TV co chwila pokazują nas – Polaków, na co dzień często zawadiaków, karierowiczów, profesjonalistów czy intelektualistów obnażonych tu i teraz przez media w chwili zupełnego rozbicia, starających się złapać oddech w ściśniętym gardle współczucia i niedowierzania.

Dziś już chyba aż za dobrze wiem jak czuli się Polacy i jak wyglądały ulice miast tuż po śmierci Papieża. Ale wcale mi z tym łatwiej nie jest…

Tags: , , , ,

Sorry, comments for this entry are closed at this time.