Festiwale salsowe a kapitalizm
Minęły już czasy gdy w Europie popularne festowale salsowe odbywały się w Londynie, Berlinie i Monachium. Od momentu, gdy pojechałem w 2003 roku po raz pierwszy do Berlina na wrześniowy kongres wiele się na mapie tanecznej zmieniło. Każde państwo, a czasem i większe miasto w tym państwie może się obecnie poszczycić wielkim salsowym wydarzeniem, czy to festiwalem, czy to kongresem, czy to fiestą czy to weekendem z salsą. Rynek bardzo się rozwinął, organizatorzy zaczęli przygotowywać coraz atrakcyjniejsze oferty dla uczestników np. full opcja warsztatów + przeloty i noclegi, ekskluzywne zajęcia – vip classes, zajęcia pod ziemią i na łodziach, koncerty i mistrzostwa w tańcach itd itd. Bilety można rezerwować online, sprzedaż DVD mimo obecności YT rośnie, gadżety i buty do tańca mają swych amatorów. Rynek nadal jest chłonny i niedługo pewnie doczekamy się salsa kids festival, gay salsa festival, winter skiing salsa festival. I dobrze. Niech każdy znajdzie to, co mu pasuje. A organizatorzy niech zarabiają. W końcu powstała w kraju socjalistycznym salsa w kapitalizmie też musi się utrzymać
Jej popularyzatorzy również. Tu zgodnie z waszymi oczekiwaniami z ostatniej ankiety podpowiedź, gdzie można posalsować na świecie – http://www.worldsalsafestivals.org/

One Person has left comments on this post
Ale czy to nie jest fajne? Oby lans nie przerósł czystej radości z tańca.
Sorry, comments for this entry are closed at this time.