Ostatni mohikanin
Ciekawe, że jak człowiek żyje w takim wielkim pędzie, nie zauważa wielu rzeczy, które tak na prawdę dają mu frajdę. Ostatnio o dziwo udało mi się nie w biegu, ale spokojnym krokiem iść podziemiami Rotundy. Nagle zobaczyłem Panią z wielką walizą (to nota bene też znamienne – im starsza kobieta, tym torba jest większa i cięższa, a i faceta obok niej już nie ma). Niewiele myśląc podszedłem do niej i wniosłem jej tę torbę po schodach. Na to ona do koleżanki – “patrz..już takich nie ma ..to ostatni mohikanin” – uśmiałem się ostro w tramwaju na zajęcia, ale potem przyszła refleksja - twórcy Seksmisji chyba wyczuli już dawno pismo nosem. Obym ja i oni się jednak mylili.
czerwiec 8th, 2008 at 22:19
Urocze:)